Turniej piłki nożnej, wyścig w workach z Konsulem Generalnym RP, czy konkurencja przeciągania liny to tylko niektóre atrakcje przygotowane przez organizatorów dnia dziecka. Czwarta już edycja Wesołego Dnia Polskiego Dziecka przyciągnęła do Laxton Hall około tysiąca czterystu pociech z terenu całej Wielkiej Brytanii.
Już po raz czwarty w na terenach malowniczo położonej posiadłości Laxton Hall odbyła się akcja pod wszystko tłumaczącym tytułem Wesoły Dzień Polskiego Dziecka. Z roku na rok impreza ta przyciąga coraz liczniejsze grono gości.
Laxton Hall to malownicza posiadłość położona na terenie hrabstwa Northampton. Otoczony zielonymi łąkami stoi tu XVII wieczny budynek, swoim wyglądem doskonale wpisujący się w nasze wyobrażenia, o tym jak powinna wyglądać wiejska rezydencja angielskiego arystokraty. Neoklasycystyczne elewacje porośnięte dzikim winem i pasące się w oddali owce przywołują w pamięci obrazki z takich seriali jak popularna w Polsce w latach osiemdziesiątych „Saga rodu Forsythów”.
Około trzydziestu lat temu majątek został zakupiony przez Polską Misję Katolicką. Budynek przeznaczono na dom spokojnej starości, w którym ostoję znaleźli polscy weterani z czasów II Wojny Światowej.
W tej oto przepięknej scenerii, dzięki współpracy Misji i Polskiej Macierzy Szkolnej, już po raz czwarty zorganizowane zostały uroczyste obchody Dnia Dziecka.
- Chcieliśmy zgromadzić te dzieciaki razem, żeby im pokazać, że nie są tu same – mówi o idei jaka zainspirowała organizatorów imprezy, rektor Polskiej Misji Katolickiej ksiądz Tadeusz Kukla.
Co roku do Laxton Hall przyjeżdża coraz więcej gości. Cztery lata temu wspólnie bawiło się około siedmiuset dzieciaków. W tym roku, według informacji udzielonych przez prezes Polskiej Macierzy Szkolnej panią Aleksandrę Podhorodecką, chęć przyjazdu na imprezę zgłosiło ponad 1400 dzieci z 21 polskich szkół niedzielnych z terenu całej Wielkiej Brytanii. Dodatkowo dotarła tu grupa polskich dzieci z Litwy.
Niestety w tym roku nie za bardzo dopisała pogoda. Prawie przez całe przedpołudnie padał deszcz. Jednak organizatorzy byli na taki obrót spraw przygotowani. Nieopodal głównego budynku rezydencji stanął okazały namiot. Każdy mógł tam odsapnąć i podsuszyć przemoczone ubranie. W środku na najmłodsze pociechy czekał szereg atrakcji. Można było wziąć udział w konkursie malarskim, pograć w gry zespołowe, czy poskakać na wielkiej piłce.
Ci, którym niestraszny był deszcz, mogli spróbować swoich sił w konkursach, jakie rozgrywane były na dworze. Młodzież podzielona na kilka kategorii wiekowych mogła wziąć udział w turniejach piłki nożnej, siatkówki, netballu i wielu innych.
Osoby o bardziej indywidualistycznych skłonnościach mogły zmierzyć się z przeciwnikiem w turnieju tenisa stołowego. Na tych, którzy ponad wszystko cenią sobie jednak spokój czekały rozstawione szachownice. Nie zabrakło też takich atrakcji jak wyścig w workach, przeciąganie liny czy gra w zbijanego.
Gwoździem programu miał być mecz rozegrany pomiędzy drużyną piłkarską księży i reprezentacją Konsulatu RP. Niestety spośród urzędników konsulatu do Laxton zdołał dotrzeć jedynie konsul generalny Robert Rusiecki. Aby bronić honoru przedstawicieli Rzeczypospolitej, wziął udział w wyścigu w workach, który zresztą w dyplomatyczny sposób przegrał. Osobiście stawiła się również pani Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej Barbara Tuge-Erecińska.
W zastępstwie urzędników konsulatu, z drużyną księży zmierzyła się reprezentacja ojców, którzy, jak się okazało, dosyć licznie towarzyszyli w Laxton swoim pociechom. Jak się należało spodziewać, spotkanie było niezwykle zawzięte. Zawodnicy walczyli o każdy centymetr kwadratowy boiska. Ostatecznie jednak żadnej ze stron nie udało się zdobyć przewagi nad przeciwnikiem i spotkanie skończyło się remisem 3:3.
Cała akcja zwieńczona została wieczorem wspólnym muzykowaniem przy ognisku. Uczestnikom rozdane zostały przygotowane specjalnie na tą okazję śpiewniki. Przy akompaniamencie dwu akordeonów uczestnicy imprezy odśpiewali takie szlagiery ogniskowe jak „płonie ognisko” czy „czerwone jabłuszko”.
Z czasem tłum wokół ogniska coraz bardziej topniał. Co chwilę przez megafon powrót do domu ogłaszały kolejne szkoły. Z parkingu co chwila odjeżdżały kolejne autobusy. Na tereny posiadłości w Laxton wracały cisza i spokój. Następne takie spotkanie odbędzie się dopiero za rok.
Jakub Ryszko – Goniec.com
Dzień dziecka w Laxton Hall
Poniedziałek, 23 czerwca 2008 13:50Turniej piłki nożnej, wyścig w workach z Konsulem Generalnym RP, czy konkurencja przeciągania liny to tylko niektóre atrakcje przygotowane przez organizatorów dnia dziecka. Czwarta już edycja Wesołego Dnia Polskiego Dziecka przyciągnęła do Laxton Hall około tysiąca czterystu pociech z terenu całej Wielkiej Brytanii.
Już po raz czwarty w na terenach malowniczo położonej posiadłości Laxton Hall odbyła się akcja pod wszystko tłumaczącym tytułem Wesoły Dzień Polskiego Dziecka. Z roku na rok impreza ta przyciąga coraz liczniejsze grono gości.
Laxton Hall to malownicza posiadłość położona na terenie hrabstwa Northampton. Otoczony zielonymi łąkami stoi tu XVII wieczny budynek, swoim wyglądem doskonale wpisujący się w nasze wyobrażenia, o tym jak powinna wyglądać wiejska rezydencja angielskiego arystokraty. Neoklasycystyczne elewacje porośnięte dzikim winem i pasące się w oddali owce przywołują w pamięci obrazki z takich seriali jak popularna w Polsce w latach osiemdziesiątych „Saga rodu Forsythów”.
Około trzydziestu lat temu majątek został zakupiony przez Polską Misję Katolicką. Budynek przeznaczono na dom spokojnej starości, w którym ostoję znaleźli polscy weterani z czasów II Wojny Światowej.
W tej oto przepięknej scenerii, dzięki współpracy Misji i Polskiej Macierzy Szkolnej, już po raz czwarty zorganizowane zostały uroczyste obchody Dnia Dziecka.
- Chcieliśmy zgromadzić te dzieciaki razem, żeby im pokazać, że nie są tu same – mówi o idei jaka zainspirowała organizatorów imprezy, rektor Polskiej Misji Katolickiej ksiądz Tadeusz Kukla.
Co roku do Laxton Hall przyjeżdża coraz więcej gości. Cztery lata temu wspólnie bawiło się około siedmiuset dzieciaków. W tym roku, według informacji udzielonych przez prezes Polskiej Macierzy Szkolnej panią Aleksandrę Podhorodecką, chęć przyjazdu na imprezę zgłosiło ponad 1400 dzieci z 21 polskich szkół niedzielnych z terenu całej Wielkiej Brytanii. Dodatkowo dotarła tu grupa polskich dzieci z Litwy.
Niestety w tym roku nie za bardzo dopisała pogoda. Prawie przez całe przedpołudnie padał deszcz. Jednak organizatorzy byli na taki obrót spraw przygotowani. Nieopodal głównego budynku rezydencji stanął okazały namiot. Każdy mógł tam odsapnąć i podsuszyć przemoczone ubranie. W środku na najmłodsze pociechy czekał szereg atrakcji. Można było wziąć udział w konkursie malarskim, pograć w gry zespołowe, czy poskakać na wielkiej piłce.
Ci, którym niestraszny był deszcz, mogli spróbować swoich sił w konkursach, jakie rozgrywane były na dworze. Młodzież podzielona na kilka kategorii wiekowych mogła wziąć udział w turniejach piłki nożnej, siatkówki, netballu i wielu innych.
Osoby o bardziej indywidualistycznych skłonnościach mogły zmierzyć się z przeciwnikiem w turnieju tenisa stołowego. Na tych, którzy ponad wszystko cenią sobie jednak spokój czekały rozstawione szachownice. Nie zabrakło też takich atrakcji jak wyścig w workach, przeciąganie liny czy gra w zbijanego.
Gwoździem programu miał być mecz rozegrany pomiędzy drużyną piłkarską księży i reprezentacją Konsulatu RP. Niestety spośród urzędników konsulatu do Laxton zdołał dotrzeć jedynie konsul generalny Robert Rusiecki. Aby bronić honoru przedstawicieli Rzeczypospolitej, wziął udział w wyścigu w workach, który zresztą w dyplomatyczny sposób przegrał. Osobiście stawiła się również pani Ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej Barbara Tuge-Erecińska.
W zastępstwie urzędników konsulatu, z drużyną księży zmierzyła się reprezentacja ojców, którzy, jak się okazało, dosyć licznie towarzyszyli w Laxton swoim pociechom. Jak się należało spodziewać, spotkanie było niezwykle zawzięte. Zawodnicy walczyli o każdy centymetr kwadratowy boiska. Ostatecznie jednak żadnej ze stron nie udało się zdobyć przewagi nad przeciwnikiem i spotkanie skończyło się remisem 3:3.
Cała akcja zwieńczona została wieczorem wspólnym muzykowaniem przy ognisku. Uczestnikom rozdane zostały przygotowane specjalnie na tą okazję śpiewniki. Przy akompaniamencie dwu akordeonów uczestnicy imprezy odśpiewali takie szlagiery ogniskowe jak „płonie ognisko” czy „czerwone jabłuszko”.
Z czasem tłum wokół ogniska coraz bardziej topniał. Co chwilę przez megafon powrót do domu ogłaszały kolejne szkoły. Z parkingu co chwila odjeżdżały kolejne autobusy. Na tereny posiadłości w Laxton wracały cisza i spokój. Następne takie spotkanie odbędzie się dopiero za rok.
Jakub Ryszko – Goniec.com
Wasze komentarze (5)
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.
hehe fajnie bylo