Polscy emigranci, którzy pracują na Wyspach Brytyjskich, coraz częściej używają argumentów siłowych w stosunku do swoich dzieci. Młode ofiary frustracji rodziców trafiają pod opiekę brytyjskich służb socjalnych, które tylko w tym roku interweniowały już 10 razy w tego typu sprawach.
Problem opisuje dziennik „Polska”. Przytacza m.in. historię 6-letniego Tomka, który został odebrany rodzicom z powodu interwencji sąsiadów. Tomek wyjechał na Wyspy z obojgiem rodziców, jednak matka po pół roku wróciła do kraju. Został więc sam z ojcem, który na skutek frustracji związanej z brakiem stałego zajęcia rozpił się i przestał się chłopcem w ogóle interesować. Sześciolatek trafił w końcu do brytyjskiej rodziny zastępczej. Jeśli nie uda się odnaleźć rodziny chłopca w Polsce, Tomek zostanie na stałe w obcym dla siebie środowisku na Wyspach.
„To nie pierwszy taki przypadek” – zauważa polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
„Kłopoty z alkoholem i narkotykami emigranci zabrali ze sobą z Polski. Niedawno konsulat w Edynburgu dostał sygnał o bezdomnej rodzinie polskich alkoholików, która nie zajmowała się dzieckiem. Sąd pozbawił rodziców opieki nad chłopcem. Zaraz po tym wrócili do Polski. Zostawili syna. Dziecko trafiło do szkockiej rodziny zastępczej" – opowiada Wojciech Biliński z MSZ.
Brytyjskie organizacje społeczne twierdzą, że wśród wszystkich grup emigrantów na Wyspach to właśnie w polskich rodzinach notuje się najwięcej przypadków patologii. Według szacunków organizacji polonijnych polskich ofiar przemocy w rodzinie może być nawet pół tysiąca.
„O bitych i pozbawionych opieki dzieciach coraz częściej informują nas brytyjskie sądy” – mówi dziennikowi „Polska” konsul RP w Londynie Michał Mazurek.
W przypadku jakichkolwiek podejrzeń dzieci badane są przez lekarzy, którzy jeśli zauważą ślady przemocy, natychmiast powiadamiają brytyjskie służby socjalne. Wtedy sprawa trafia do sądu, który zazwyczaj decyduje o odebraniu praw rodzicielskich rodzicom i prosi o interwencję polski konsulat.
Do przemocy w rodzinach emigrantów najczęściej dochodzi w wyniku frustracji związanej z bezrobociem rodziców. Na Wyspach coraz trudniej znaleźć pracę, a może być jeszcze gorzej w związku z zapowiadaną recesją.
Rzecznik praw dziecka Marek Michalak zapowiedział, że będzie trzymał rękę na pulsie i powoła w tej sprawie specjalny zespół interwencyjny.
„W Polsce mamy problem eurosierot, dzieci pozostawionych samym sobie przez rodziców wyjeżdżających do pracy. Spodziewamy się więc, że na Wyspach istnieje podobny problem” – tłumaczy.
„Jeśli otrzymamy sygnał, że polskiemu dziecku za granicą dzieje się krzywda, jesteśmy gotowi niezwłocznie udzielić mu pomocy. Nasz zespół interwencyjny zbada sprawę na miejscu i nie dopuści do tego, aby dziecko cierpiało” – dodaje.
Piotr Kalisz / Goniec.com
Odbierają dzieci polskim frustratom
Środa, 01 października 2008 15:59Polscy emigranci, którzy pracują na Wyspach Brytyjskich, coraz częściej używają argumentów siłowych w stosunku do swoich dzieci. Młode ofiary frustracji rodziców trafiają pod opiekę brytyjskich służb socjalnych, które tylko w tym roku interweniowały już 10 razy w tego typu sprawach.
Problem opisuje dziennik „Polska”. Przytacza m.in. historię 6-letniego Tomka, który został odebrany rodzicom z powodu interwencji sąsiadów. Tomek wyjechał na Wyspy z obojgiem rodziców, jednak matka po pół roku wróciła do kraju. Został więc sam z ojcem, który na skutek frustracji związanej z brakiem stałego zajęcia rozpił się i przestał się chłopcem w ogóle interesować. Sześciolatek trafił w końcu do brytyjskiej rodziny zastępczej. Jeśli nie uda się odnaleźć rodziny chłopca w Polsce, Tomek zostanie na stałe w obcym dla siebie środowisku na Wyspach.
„To nie pierwszy taki przypadek” – zauważa polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
„Kłopoty z alkoholem i narkotykami emigranci zabrali ze sobą z Polski. Niedawno konsulat w Edynburgu dostał sygnał o bezdomnej rodzinie polskich alkoholików, która nie zajmowała się dzieckiem. Sąd pozbawił rodziców opieki nad chłopcem. Zaraz po tym wrócili do Polski. Zostawili syna. Dziecko trafiło do szkockiej rodziny zastępczej" – opowiada Wojciech Biliński z MSZ.
Brytyjskie organizacje społeczne twierdzą, że wśród wszystkich grup emigrantów na Wyspach to właśnie w polskich rodzinach notuje się najwięcej przypadków patologii. Według szacunków organizacji polonijnych polskich ofiar przemocy w rodzinie może być nawet pół tysiąca.
„O bitych i pozbawionych opieki dzieciach coraz częściej informują nas brytyjskie sądy” – mówi dziennikowi „Polska” konsul RP w Londynie Michał Mazurek.
W przypadku jakichkolwiek podejrzeń dzieci badane są przez lekarzy, którzy jeśli zauważą ślady przemocy, natychmiast powiadamiają brytyjskie służby socjalne. Wtedy sprawa trafia do sądu, który zazwyczaj decyduje o odebraniu praw rodzicielskich rodzicom i prosi o interwencję polski konsulat.
Do przemocy w rodzinach emigrantów najczęściej dochodzi w wyniku frustracji związanej z bezrobociem rodziców. Na Wyspach coraz trudniej znaleźć pracę, a może być jeszcze gorzej w związku z zapowiadaną recesją.
Rzecznik praw dziecka Marek Michalak zapowiedział, że będzie trzymał rękę na pulsie i powoła w tej sprawie specjalny zespół interwencyjny.
„W Polsce mamy problem eurosierot, dzieci pozostawionych samym sobie przez rodziców wyjeżdżających do pracy. Spodziewamy się więc, że na Wyspach istnieje podobny problem” – tłumaczy.
„Jeśli otrzymamy sygnał, że polskiemu dziecku za granicą dzieje się krzywda, jesteśmy gotowi niezwłocznie udzielić mu pomocy. Nasz zespół interwencyjny zbada sprawę na miejscu i nie dopuści do tego, aby dziecko cierpiało” – dodaje.
Piotr Kalisz / Goniec.com
Wasze komentarze (2)
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.