Poniedziałek, 21 maja 2012 | Imieniny: Jana, Moniki i Wiktora
Rodzina A A A

Recesja i depresja

Wtorek, 26 sierpnia 2008 15:12

Kryzys gospodarczy w Wielkiej Brytanii dotyka ludzi nie tylko pod względem finansowym. Czyni też spustoszenia w psychice. Na Wyspach rośnie z jego powodu liczba rozwodów, szerzy się depresja. Polaków to nie omija.

Andrzej Szuta jest przerażony. Każdy list z banku, który udzielił mu kredytu na zakup domu, wprawia go w stan przedzawałowy.

- Mam problem ze spłatą – przyznaje. – Może nie wszyscy Polacy zdają sobie sprawę z rosnących kosztów życia w Wielkiej Brytanii, ale ja je odczuwam na własnej skórze.

Miesięczna rata kredytu na domek jest na tyle wysoka, że Szuta ma problem z utrzymaniem się. Dla niego wzrost cen żywności, wyższe rachunki za energię i council tax oraz paliwo mają realny wymiar, bo z miesiąca na miesiąc kurczy się jego domowy budżet. Na razie bank nie grozi mu odebraniem domu, ale Polak musi pożyczać, żeby pokryć rosnący debet na koncie.

300 przejęć domów dziennie

Problem jest poważny. Codziennie trzysta rodzin w Wielkiej Brytanii traci swoje domy z powodu przejęcia ich przez banki. Od początku kwietnia do końca czerwca sądy wydały rekordową liczbę 28 tys. 658 nakazów zajęcia hipoteki. To najwięcej od 1993 roku, a w porównaniu z tym samym kwartałem roku ubiegłego jest to wzrost o 25 proc.

Utrata domu to jednak nie tylko problem finansowy; dla wielu ludzi jest to osobista tragedia, przyczyna poważnych problemów psychicznych. Czasem kończy się to kompletną życiową ruiną.

Recesja, załamanie rynku kredytów hipotecznych i wszystkie jego konsekwencje są na przykład wymieniane jako drugi co do ważności powód rosnącej w zastraszającym tempie liczby rozwodów. Tradycyjnie więcej związków rozpada się w styczniu każdego roku, gdy rodziny wpadają w poświąteczną depresję po podliczeniu wydatków i uzmysłowieniu sobie, że pozostały kredyty do spłacenia. Jednak w kwietniu 2008 r. liczba rozwodów była o 40 proc. większa niż w styczniu tego roku, a w porównaniu z kwietniem roku 2007 było ich aż o 150 proc. więcej!

Prawnicy są zdania, że małżeństwa coraz gorzej radzą sobie z ciśnieniem finansowym, a stres spowodowany narastającym zadłużeniem sprawia, że związki pękają jak bańki mydlane

Jeszcze gorzej może być we wrześniu, gdy ludzie wracają z bajecznych urlopów do szarej rzeczywistości i wpadają w „powakacyjną depresję”, skutkującą podejmowaniem ważnych życiowych decyzji. W tym decyzji o rozstaniu z partnerem.

Oszczędzajcie, ale bez przesady

Emocjonalne konsekwencje recesji w Wielkiej Brytanii budzą nawet niepokój organizacji pozarządowych.

Według sondażu Mental Health Foundation, przeprowadzonego na 2000 osób, aż jedna trzecia badanych ograniczyła swoje wydatki przeznaczane na rozrywkę właśnie z powodu kurczących się budżetów domowych.

- Wielu ludzi, zwłaszcza tych z młodszego pokolenia, po raz pierwszy w życiu poczuło potrzebę ograniczenia kosztów życia z powodu otaczających ich zewsząd sygnałów o poważnej recesji – mówi Celia Richardson, rzecznik fundacji.

Ostrzega ona jednocześnie, że takie zaciskanie pasa dla nieprzygotowanych na to młodych osób może się skończyć depresją i poczuciem izolacji, prowadzącym do zaburzeń emocjonalnych. Sondaż ujawnił, że aż 8 na 10 osób badanych odczuwa „stres finansowy”, martwiąc się wpływem obecnego kryzysu ekonomicznego na poziom ich życia. Aż dwie trzecie uczestników sondażu przyznało, że kłopoty z pieniędzmi ciągle zaprzątają im myśli.

Pierwszym i najszybciej narzucającym się sposobem na oszczędzanie jest rezygnacja z życia towarzyskiego. Mental Health Foundation radzi jednak tego nie robić, bo w ten sposób człowiek się alienuje i wpada w coraz większy „dołek”.

Zabawne wydaje się jednak to, co fundacja proponuje w zamian. Ludziom przyzwyczajonym do rozrywek, jakie dają im wielkie miasta Zjednoczonego Królestwa, w rodzaju koncertów największych gwiazd pop, clubbingu czy spotkań w pubach, podpowiada, że mogą pozostawać w kontakcie ze światem zewnętrznym poprzez... zapraszanie przyjaciół i znajomych do zabaw towarzyskich, jak konkursy szaradziarskie we własnych domach albo gra Frisbee w parkach.

Politycy proszą o litość

Minister ds. mieszkalnictwa w rządzie Gordona Browna apeluje do banków i innych instytucji udzielających kredytów na domy, by przejęcie hipoteki było dla nich „ostatecznym rozwiązaniem”, po jakie sięga się, gdy zawiodły wszystkie inne możliwości polubownego załatwienia sprawy z kredytobiorcą.

Również Philip Hammond, minister skarbu w konserwatywnym gabinecie cieni, podpowiada instytucjom finansowym, by okazały litość wobec rodzin dotkniętych skutkami recesji i przerażonych wizją utraty domu. Polityk nie byłby sobą, gdyby nie znalazł winnych tej sytuacji. – Oto koszt ekonomicznej niekompetencji Gordona Browna, jaki ponoszą zwykli ludzie – stwierdził bez ogródek.

Andrzej Szuta nie wierzy jednak w to, że bank okaże mu współczucie.
- Dla mnie brytyjskie banki działają jak – sprawne, bo sprawne – ale jednak maszyny – mówi. – Kontakt z człowiekiem mam, gdy bank chce ubić ze mną jakiś interes, pożyczyć pieniądze, zaoferować kartę kredytową. Gdy zaczynam mieć problem ze spłatą, nikt się mną nie interesuje, dostaję kolejne pisma ponaglające, a pani w okienku rozkłada bezradnie ręce i mówi, że ona nie może nic pomóc.

Polak twierdzi, że sobie poradzi. Szef obiecał, że będzie dawał mu więcej nadgodzin, żeby mógł trochę więcej zarobić.
Ile ofiar pułapek kredytowych ma jednak tak wyrozumiałych szefów?...


Adam Skorupiński – Goniec.com


Podziel się na:
  • facebook
  • blip
  • twitter
  • sledzik
  • wykop

Wasze komentarze

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.

Temat numeru 426, 18 maja 2012 Dogaszanie Ogniska

Pogłoski o sprzedaży Ogniska Polskiego krążyły co najmniej od kilku lat. Wówczas oburzenie mieszało się z niemocą. Teraz, gdy groźba sprzedaży nieruchomości w samym sercu Londynu niebezpiecznie się przybliżyła, zaroiło się od mniej i bardziej