Poniedziałek, 21 maja 2012 | Imieniny: Jana, Moniki i Wiktora
Rodzina A A A

Sacrum w świecie cyfrowym

Czwartek, 28 maja 2009 14:14

Maj to czas pierwszych komunii świętych. W dzisiejszej dobie sacrum miesza się jednak z materialną powłoką, a z komunii pozostaje jedynie ból głowy po wydatkach na prezenty. Zwłaszcza w Wielkiej Brytanii rzucamy się w objęcia materializmu bez refleksji... Czyżby? Właśnie tutaj, w „jaskini lwa” potrafimy przywrócić sens temu sakramentowi – mówią polscy księża.

Kiedyś wystarczał zegarek, rower czy złoty łańcuszek z medalikiem. Dzisiaj ten „komunijny standard” jest przedmiotem żartów. Dzieci chcą i domagają się. I to szybko, bo to, co teraz jest na czasie, za miesiąc będzie się nadawało tylko na szmelc.

Szał: elektroniczny różaniec

Wśród pierwszokomunijnych hitów dzisiaj rekordy biją prezenty, o których jeszcze kilka lat temu się nawet nie śniło. Nie wystarczy już laptop czy iPod. Najróżniejsze serwisy internetowe oferują gadżety, które niby łączą „przyjemne z pożytecznym”. Sacrum przyklejone do elektroniki? Proszę bardzo...

Elektroniczne dewocjonalia to już poważny rynek. Ot, choćby trójwymiarowa postać Jana Pawła II stworzona z myślą o młodych katolikach, aby w ten sposób zachęcić ich do odmawiania maryjnej modlitwy. Kolejny przykład - elektroniczny różaniec. Ma postać niewielkiego breloka, a główną rolę odgrywa w nim mikroprocesor, dzięki któremu wszystkie modlitwy sygnalizowane są wibracjami i świecącym krzyżykiem. – W wielu przypadkach elektroniczny różaniec jest bardziej przydatny od tradycyjnego. Jest też dyskretny i wymaga zdecydowanie mniej koncentracji – zachwalają twórcy gadżetu Jaume Clave i Joan Figueras.

Według serwisu chip.pl, najpopularniejszym prezentem na pierwszą komunię świętą jest konsola do gier Sony Playstation. Nie można też zapominać o telefonach komórkowych, które dopiero co ukazują się na rynku, i najróżniejszych odtwarzaczach mp3 lub mp4.

Jest jednak pewne niebezpieczeństwo, z którego nie wszyscy zdają sobie sprawę. Na pierwszą komunię dziecko dostaje kilka poważnych prezentów: nowy telefon, dobry aparat cyfrowy i iPoda. Reszta rodziny nie wie co kupić, więc składa się do jednej koperty, a dziecko i tak niezadowolone, bo kolega dostał... quada.

Wyścig dorosłych, wyścig dzieci


– Pewnie wiele w tym winy nas, dorosłych, ale z drugiej strony przecież nie zamknę dziecka w czterech ścianach i nie odetnę go od tego, co nowe i co się zmienia. Przecież my sami też dajemy dzieciom jakiś przykład. Sami kupujemy nowy telewizor, nowe komórki, nowy odtwarzacz dvd, sami chcemy mieć nowe gadżety, więc nie ma się co dziwić dziecku. Ale czy to znaczy, że mamy rywalizować z rodzicami innych dzieci? – mówi Andrzej.

Konkurencja – świadoma czy nie – zawsze będzie istniała i pojawia się w chwili, kiedy dostajemy zaproszenie na pierwszą komunię. Zamiast się z tego cieszyć, wielu dorosłych wpada w panikę, bo przecież trzeba jakoś wypaść nie tyle przed dzieckiem, co przed innymi dorosłymi.

– Jestem chrzestną, kupiłam małej prezent o wartości 100 funtów i stwierdziłam, że to wystarczający wydatek. A tymczasem ojciec chrzestny Małgosi przeszedł samego siebie i wydał na nią prawie 700 funtów. Czuję się z tym fatalnie – zwierza się Dorota. – Przyjęło się już, że od rodziców chrzestnych dostaje się coś wyjątkowego. Tylko co tu kupić dziecku, które praktycznie ma już wszystko, a z pewnością wie więcej niż my sami i przypuszczam, że lista byłaby po prostu nie do przyjęcia – dodaje.

Trzeba znać sens sakramentu

Polscy duchowni we wszystkich zakamarkach świata, gdzie żyją polskie społeczności przyznają, że rzeczywiście zatraca się gdzieś sens I komunii. Chociaż... w Londynie nie jest jeszcze aż tak najgorzej.

– Wszystko zależy od wychowania i świadomości. Jeśli ktoś idzie do kina czy do teatru, to wie po co i wie dobrze, jak ma się zachować. Tak samo jest z I komunią Świętą. Londyn ze wszystkimi jego plusami i minusami oddala nas wszystkich od ojczyzny i wielu Polaków tu mieszkających potrafi przywrócić sens tego sakramentu, co się niezwykle chwali – mówi ksiądz Krzysztof Ciebień z polskiej parafii na Devonii. – W Polsce materializm związany z wszelkimi świętami jest bardzo silnie zakorzeniony. Tu, znacznie mniej. Poza tym polskie dzieci nie chodzą tak naprawdę do jednej klasy. Grupy są mieszane i wielu przypadkach jedynie Polacy są katolikami, którzy przystępują do komunii. Nie ma więc konkurencji, porównywania i presji wśród polskich dzieci. Nie podgrzewa się jakichś ubocznych emocji – dodaje z zadowoleniem.

Kiedyś nie liczyły się prezenty, bo były takie same i nie robiły na nikim wrażenia. Kiedyś liczyło się samo święto, jego symbolika i atmosfera. Dziś młodym ludziom można tłumaczyć to samo i pewnie po cichu się z tym zgodzą. Ale ich otoczenie uważa inaczej, a przecież dzieci nie chcą być gorsze od swoich rówieśników. Dzieci spotykają się i porównują prezenty, a nie przeżycia duchowe. Tylko jak dziecku wytłumaczyć, że nie o prezenty w tym wszystkim chodzi, skoro za chwilę w reklamie telewizyjnej pojawi się najnowszy i jeszcze lepszy telefon komórkowy?

Filip Cuprych

Podziel się na:
  • facebook
  • blip
  • twitter
  • sledzik
  • wykop

Wasze komentarze

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.

Temat numeru 426, 18 maja 2012 Dogaszanie Ogniska

Pogłoski o sprzedaży Ogniska Polskiego krążyły co najmniej od kilku lat. Wówczas oburzenie mieszało się z niemocą. Teraz, gdy groźba sprzedaży nieruchomości w samym sercu Londynu niebezpiecznie się przybliżyła, zaroiło się od mniej i bardziej