Wspólna zabawa w ogród nie tylko pozwoli uzupełnić zapasy domowej spiżarni. Dzięki niej naszym dzieciom łatwiej będzie zrozumieć otaczający je świat.
Łagodny klimat Wysp Brytyjskich, wilgoć i długi okres wegetacyjny to wyraźna zachęta do uprawiania roślin. Ogrodnictwo to również świetny sposób na spędzanie czasu na świeżym powietrzui wspólna praca dla całej rodziny. Zachęcajmy więc jak najwcześniej najmłodszych, by brali do rąk grabki lub konewkę i razem z nami poznawali przydomowy świat przyrody. Otrzymają w ten sposób ciekawą lekcję o tym, jak samodzielnie wyhodować warzywa, uświadomią sobie potrzebę stosowania recyclingu oraz ekologicznych metod uprawy, a także zajmą się ciekawym hobby, które nauczy ich odpowiedzialności i systematycznej pracy.
Masz zielone? Mam
Możliwości są niemal nieograniczone. Naszym polem do działania może stać się ogród, lecz również kawałek ziemi przed domem lub doniczki i inne naczynia na okiennym parapecie. Liczy się fantazja i twórczy wysiłek naszego dziecka, wspierany pomocą i troskliwym nadzorem z naszej strony. Dobre rady i właściwy dobór gatunków roślin pozwolą młodemu ogrodnikowi szybkocieszyć się z efektów pracy.
Warto pamiętać o różnych atrakcyjnych metodach, które w formie zabawy uczą uprawy roślin i rozwijają wyobraźnię dziecka. Jest ich wiele. Przykład? Należy wziąć niepotrzebną skarpetę lubpończochę, umieścić w niej nasiona trawy lub rzeżuchy, a następnie wypełnić ziemią ogrodową. Po zawiązaniu supła podlać wszystko dokładnie i uformować kształt głowy, która musi zostać umieszczona w słoiku z wodą. Luźny koniec skarpety zanurzony w wodzie będzie stale dostarczał wody nasionom. Słoik stawiamy w ciepłym i słonecznym miejscu, a już po kilku dniach „głowa” pokryje się zielonymi włosami, które maluch może regularnie strzyc.
Wyjątkowo szybko i łatwo rośnie również fasola. Już po kilku dniach dzieci mogą oglądać, jak kiełkują jej świeże kiełki i ścinać je do jedzenia. Potrzebujemy jedynie słoika wypełnionego wodą, na który naciągniemy gazę, położymy na niej nasiona, a następnie umieścimy wszystko w słonecznym miejscu.
Pomysłów na dziecięce ogrodnictwo znajdziemy wiele, możemy też połączyć je z zamiłowaniami plastycznymi dziecka zachęcając je, by własnoręcznie ozdobiło doniczki, foremki lub inne naczynia, w których postanowi założyć hodowlę. Nasza pociecha może też umieścić w nich kamyki, muszelki lub inne drobne przedmioty ze swojej kolekcji.
Dobrym wyborem na początek ogrodniczej przygody są warzywa albo owoce. Kiełkują szybciej niż kwiaty i można je zjadać na surowo. Jest wiele ciekawych odmian, które przemawiają do zmysłów dzieci poprzez ciekawe kolory i kształty. Pomidory, marchew, truskawki i poziomki to tylko przykłady. Większość z nich można zasadzić również w domu.
Mieszkanie to też dobre miejsce do założenia przenośnej mini szklarni. Wystarczy wykorzystać do tego szeroką plastikową butelkę, do której, po odcięciu górnej części, wsypujemy ziemię ogrodową, wysiewamy nasiona, po czym delikatnie wszystko podlewamy. Następnie zamykamy butelkę odciętym wierzchołkiem i uszczelniamy taśmą. Po umieszczeniu szklarenki w słonecznym miejscu, sadzonki powinny być gotowe po ok. 2 tygodniach.
W niektórych pracach należy oczywiście pomagać dziecku, dbać o to, by używało bezpiecznych przedmiotów i, co bardzo ważne, chwalić osiągnięte efekty. Samodzielnie wyhodowana truskawka może być powodem wielkiej dumy, a warzywna rabatka odpowiedzialną funkcją, dzięki której nasza pociecha będzie uczyć się systematyczności.
Czy owies to ten z wąsami?
Edukacja przyrodnicza naszych dzieci rozpoczyna się zazwyczaj w szkole podstawowej. Wtedy zaczynają stopniowo poznawać nazwy kwiatów, ziół i zbóż. Niestety zazwyczaj głównie z książek i obrazków. Tymczasem atrakcyjne materiały do nauki przyrody, a także interaktywne strony internetowe poświęcone tematom ogrodniczym nie przyciągną uwagi najmłodszych w takim stopniu, jak bezpośredni kontakt z naturą. Pomaga on również w lepszym zrozumieniu procesów, jakie zachodzą w przyrodzie i otwiera wrażliwość na przejawy życia w rozmaitych formach. Pozwólmy więc maluchowi zagapić się na dżdżownicę, która wygrzebuje się z ziemi, pokażmy pszczoły, które zapylają kwiaty, dajmy czas na odpoczynek na trawie, bo przez to właśnie nasze dziecko zgłębia tajniki przyrody, uczy się żyć w harmonii z naturą i staje się świadomym obywatelem Ziemi.
Prawie sto lat temu, w 1914 roku w Warszawie, doktor Janusz Korczak – wybitny pedagog, autor „Króla Maciusia Pierwszego” i zasłużony kierownik Domu Sierot – zakupił dla tej instytucji sto glinianych doniczek. Każdy z jego wychowanków miał zasadzić w swojej doniczce cebulkę fuksji po to, by kiedy zakwitnie, podarować ją najbliższym sąsiadom jako symbol pokoju i przyjaźni.Już wtedy Korczak, prekursor nowoczesnego wychowywania dzieci, wiedział jak ważne jest zbliżenie dziecka z cząstką świata natury.
Wspólne hodowanie roślin i obdarowywanie nimi innych to zajęcia, które integrują najmłodszych i pomagają im odczuć, że są potrzebni. Dobrze jest, jeśli na tego rodzaju aktywność znajdzie się miejsce w programie przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Jeśli nie, poszukajmy zajęć dodatkowych, gdzie w grupie nasz podopieczny rozwinie w sobie pasję ogrodniczą ucząc się jednocześnie, czym jest praca zespołowa.
Wiele informacji na ten temat znajdziemy na stronach internetowych takich jak www.gardeningwithchildren.co.uk lub na stronach lokalnego councilu. Obfitym źródłem wiedzy jest też portalbbc/gardening.
Poza czynnikiem integracyjnym, zajęcia pomagają rozwinąć dziecięcą wyobraźnię i pomysłowość. Z pestki awokado maluch nauczy się wyczarować okazałą roślinę, która ozdobi nasze okno, wyhodowana rzeżucha stanie się dodatkiem do kanapek, a po pietruszkę i bazylię nie trzeba będzie więcej chodzić do sklepu.
Pamiętajmy, że to hobby nie jest kosztowne, pomaga zdrowo spędzać wolny czas i zaszczepia nawyki, które pozostać mogą naszym dzieciom na całe życie. Jak wiemy, samowystarczalność i ekologiczna produkcja roślin spożywczych to tematy bardzo nagłaśniane dziś przez strażników przyrody. Postarajmy się, aby nasi najmłodsi dorastali wiedząc o tym jak najwięcej i zbierając własne doświadczenia. Natura to siła, którą warto mieć po swojej stronie.
Kinga Gawrońska
foto: Paweł Łozewskij / shutterstock.com
Źródło: GP 390
Familijna gra w zielone, czyli dziecko w ogródku
Środa, 07 września 2011 16:26Wspólna zabawa w ogród nie tylko pozwoli uzupełnić zapasy domowej spiżarni. Dzięki niej naszym dzieciom łatwiej będzie zrozumieć otaczający je świat.
Łagodny klimat Wysp Brytyjskich, wilgoć i długi okres wegetacyjny to wyraźna zachęta do uprawiania roślin. Ogrodnictwo to również świetny sposób na spędzanie czasu na świeżym powietrzui wspólna praca dla całej rodziny. Zachęcajmy więc jak najwcześniej najmłodszych, by brali do rąk grabki lub konewkę i razem z nami poznawali przydomowy świat przyrody. Otrzymają w ten sposób ciekawą lekcję o tym, jak samodzielnie wyhodować warzywa, uświadomią sobie potrzebę stosowania recyclingu oraz ekologicznych metod uprawy, a także zajmą się ciekawym hobby, które nauczy ich odpowiedzialności i systematycznej pracy.
Masz zielone? Mam
Możliwości są niemal nieograniczone. Naszym polem do działania może stać się ogród, lecz również kawałek ziemi przed domem lub doniczki i inne naczynia na okiennym parapecie. Liczy się fantazja i twórczy wysiłek naszego dziecka, wspierany pomocą i troskliwym nadzorem z naszej strony. Dobre rady i właściwy dobór gatunków roślin pozwolą młodemu ogrodnikowi szybkocieszyć się z efektów pracy.
Warto pamiętać o różnych atrakcyjnych metodach, które w formie zabawy uczą uprawy roślin i rozwijają wyobraźnię dziecka. Jest ich wiele. Przykład? Należy wziąć niepotrzebną skarpetę lubpończochę, umieścić w niej nasiona trawy lub rzeżuchy, a następnie wypełnić ziemią ogrodową. Po zawiązaniu supła podlać wszystko dokładnie i uformować kształt głowy, która musi zostać umieszczona w słoiku z wodą. Luźny koniec skarpety zanurzony w wodzie będzie stale dostarczał wody nasionom. Słoik stawiamy w ciepłym i słonecznym miejscu, a już po kilku dniach „głowa” pokryje się zielonymi włosami, które maluch może regularnie strzyc.
Wyjątkowo szybko i łatwo rośnie również fasola. Już po kilku dniach dzieci mogą oglądać, jak kiełkują jej świeże kiełki i ścinać je do jedzenia. Potrzebujemy jedynie słoika wypełnionego wodą, na który naciągniemy gazę, położymy na niej nasiona, a następnie umieścimy wszystko w słonecznym miejscu.
Pomysłów na dziecięce ogrodnictwo znajdziemy wiele, możemy też połączyć je z zamiłowaniami plastycznymi dziecka zachęcając je, by własnoręcznie ozdobiło doniczki, foremki lub inne naczynia, w których postanowi założyć hodowlę. Nasza pociecha może też umieścić w nich kamyki, muszelki lub inne drobne przedmioty ze swojej kolekcji.
Dobrym wyborem na początek ogrodniczej przygody są warzywa albo owoce. Kiełkują szybciej niż kwiaty i można je zjadać na surowo. Jest wiele ciekawych odmian, które przemawiają do zmysłów dzieci poprzez ciekawe kolory i kształty. Pomidory, marchew, truskawki i poziomki to tylko przykłady. Większość z nich można zasadzić również w domu.
Mieszkanie to też dobre miejsce do założenia przenośnej mini szklarni. Wystarczy wykorzystać do tego szeroką plastikową butelkę, do której, po odcięciu górnej części, wsypujemy ziemię ogrodową, wysiewamy nasiona, po czym delikatnie wszystko podlewamy. Następnie zamykamy butelkę odciętym wierzchołkiem i uszczelniamy taśmą. Po umieszczeniu szklarenki w słonecznym miejscu, sadzonki powinny być gotowe po ok. 2 tygodniach.
W niektórych pracach należy oczywiście pomagać dziecku, dbać o to, by używało bezpiecznych przedmiotów i, co bardzo ważne, chwalić osiągnięte efekty. Samodzielnie wyhodowana truskawka może być powodem wielkiej dumy, a warzywna rabatka odpowiedzialną funkcją, dzięki której nasza pociecha będzie uczyć się systematyczności.
Czy owies to ten z wąsami?
Edukacja przyrodnicza naszych dzieci rozpoczyna się zazwyczaj w szkole podstawowej. Wtedy zaczynają stopniowo poznawać nazwy kwiatów, ziół i zbóż. Niestety zazwyczaj głównie z książek i obrazków. Tymczasem atrakcyjne materiały do nauki przyrody, a także interaktywne strony internetowe poświęcone tematom ogrodniczym nie przyciągną uwagi najmłodszych w takim stopniu, jak bezpośredni kontakt z naturą. Pomaga on również w lepszym zrozumieniu procesów, jakie zachodzą w przyrodzie i otwiera wrażliwość na przejawy życia w rozmaitych formach. Pozwólmy więc maluchowi zagapić się na dżdżownicę, która wygrzebuje się z ziemi, pokażmy pszczoły, które zapylają kwiaty, dajmy czas na odpoczynek na trawie, bo przez to właśnie nasze dziecko zgłębia tajniki przyrody, uczy się żyć w harmonii z naturą i staje się świadomym obywatelem Ziemi.
Prawie sto lat temu, w 1914 roku w Warszawie, doktor Janusz Korczak – wybitny pedagog, autor „Króla Maciusia Pierwszego” i zasłużony kierownik Domu Sierot – zakupił dla tej instytucji sto glinianych doniczek. Każdy z jego wychowanków miał zasadzić w swojej doniczce cebulkę fuksji po to, by kiedy zakwitnie, podarować ją najbliższym sąsiadom jako symbol pokoju i przyjaźni.Już wtedy Korczak, prekursor nowoczesnego wychowywania dzieci, wiedział jak ważne jest zbliżenie dziecka z cząstką świata natury.
Wspólne hodowanie roślin i obdarowywanie nimi innych to zajęcia, które integrują najmłodszych i pomagają im odczuć, że są potrzebni. Dobrze jest, jeśli na tego rodzaju aktywność znajdzie się miejsce w programie przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Jeśli nie, poszukajmy zajęć dodatkowych, gdzie w grupie nasz podopieczny rozwinie w sobie pasję ogrodniczą ucząc się jednocześnie, czym jest praca zespołowa.
Wiele informacji na ten temat znajdziemy na stronach internetowych takich jak www.gardeningwithchildren.co.uk lub na stronach lokalnego councilu. Obfitym źródłem wiedzy jest też portalbbc/gardening.
Poza czynnikiem integracyjnym, zajęcia pomagają rozwinąć dziecięcą wyobraźnię i pomysłowość. Z pestki awokado maluch nauczy się wyczarować okazałą roślinę, która ozdobi nasze okno, wyhodowana rzeżucha stanie się dodatkiem do kanapek, a po pietruszkę i bazylię nie trzeba będzie więcej chodzić do sklepu.
Pamiętajmy, że to hobby nie jest kosztowne, pomaga zdrowo spędzać wolny czas i zaszczepia nawyki, które pozostać mogą naszym dzieciom na całe życie. Jak wiemy, samowystarczalność i ekologiczna produkcja roślin spożywczych to tematy bardzo nagłaśniane dziś przez strażników przyrody. Postarajmy się, aby nasi najmłodsi dorastali wiedząc o tym jak najwięcej i zbierając własne doświadczenia. Natura to siła, którą warto mieć po swojej stronie.
Kinga Gawrońska
foto: Paweł Łozewskij / shutterstock.com
Źródło: GP 390Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.